UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Przypomnienie wlasciwej perspektywy swiadkow ze zdobywania Niemiec przez ZSRR. Perspektywy konczacej sie wojny, ktora rozpoczely Niemcy, a ktorej wszyscy mieli dosyc i jeszcze wiedzieli kto ja wywolal (pomimo wlaczenia sie ZSRR po stronie podpalaczy, ZSRR przyczynil sie do zniszczenia hitleryzmu, gdy zostal przezen zdradzony). Perspektywy ludzi, ktorzy zyli w tamtym czasie i chcieli pokoju. A nie perspektywy pokolen, oceniajacych dzialania po 80 latach i zapominajacych kto to rozpetal. Nie nalezy mylic owczesnych militarystycznych Niemiec z obecnymi pokojowymi, które są calkowitym ich przeciwienstwem (tak jak Japonczyków, ktorzy sa teraz uosobieniem pokojowego wspolistnienia, a byli tak jak Niemcy w Europie, synonimem raka Azji). Trzeba caly czas przypominac, ze to owczesni Niemcy byli winni II wojnie swiatowej, i nie rozmywac winy. Tym bardziej nie wolno o wszystko obwiniac ZSRR. Choc ZSRR tez mial poczatkowo w tym swoj udzial, i o tym tez trzeba pamietac, ale "znaj proporcjum Mocium Panie". ZSRR w koncu przeszedl na jasna strone mocy, choc jak to potem sie potoczyło to juz inna sprawa. Zycie, polityka i historia nie sa czarno biale. Jednak nie mozna zapominac o wkladzie ZSRR w pokonanie Niemiec, bez czego populacja Polski, ktora planowo miała zostac zmniejszona poczatkowo do 7 mln ludzi sluzac jako niewolnicza sila budowy Wielkich Niemiec, juz pewnie zostalaby zredukowana do 0 poprzez wycienczajacą prace i metodyczne rugowanie Slowianszczyzny