UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Patrzę na tę „aferę” i widzę klasyczny pogrzeb… tylko bez ciała. Nie ma umowy, nie ma przelewu, nie ma rozstrzygnięcia, za to jest analiza prawna i wstrzymanie decyzji. Czyli dokładnie odwrotnie niż przy prawdziwych przekrętach, gdzie najpierw podpis, potem kasa, a wyjaśnienia po fakcie. Tutaj winny został skazany, zanim popełniono czyn, pieniądze wydano w wyobraźni, a RIO już stoi z łopatą nad pustym grobem. Najbardziej podejrzane w tej historii jest chyba to, że ktoś w urzędzie czyta papiery zamiast „klepać”. Straszne czasy — kontrola zanim wydadzą publiczne pieniądze