UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Najbardziej mi żal tych dzieci, które kwestują podczas tych dni. Robią to często z dobrego serca i jeszcze nie wiedzą, że za jakiś czas czołowe zderzenie ze ścianą prawdy będzie bardziej bolesne niż pała z polskiego. Kiedyś zawsze, oprócz zapełniania koszyka, kupowałem każdemu z nich po Kinderku, ale nie o tym teraz. Od jakiegoś czasu nie wrzucam już nic do wózków, bo znam osobiście przypadki, gdzie obdarowany człowiek (nawet, jak miał w domu dzieci i dostawał pomoc przewidzianą zwłaszcza dla nich) to potrafił spieniężać tę pomoc na alkohol. Teraz, jako przedsiębiorca, pomagam wyłącznie w porozumieniu z lokalnymi urzędami, które wskazują mi osoby/rodziny FAKTYCZNIE potrzebujące pomocy. Do wspólnego koryta nie wrzucam już nic - bo nigdy nie wiem, czy trafi to do potrzebujących czy do patologii. A patologii nie wspomagam.
ernest