UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Spacerowałam z koleżanką na starym mieście. Podszedł do nas właśnie taki gość jak w opisie. Kierowniczka da 2 zł na chleb. Ja nie dałam ale koleżanka dała. Wracamy a gość wychodzi ze sklepu w ręku z piwem. Tak chciał chleba. Latem wyrzucałam śmieci i w śmietniku grzebał taki właśnie pan. Ładnie, grzecznie zapytałam czy nie chce trochę zarobić. Zapytał a co mam robić. Powiedziałam że tu niedaleko mam działkę i 3 grządki do przekopania dam 100 zł. bo bolą mnie kolana. Obraził się, krzyknął nie, nie zdenerwowany. A za 2 dni stał przy Biedronce i żebrał.


Anuluj