UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, bowiem są to rządyHien nad osłami. " - Arystoteles. Państwa demokratyczne opierają swoją legitymizację na zasadzie, że władza pochodzi od ludu. Oznacza to, że obywatele, uczestnicząc w wyborach, przekazują wybranym przedstawicielom mandat do działania w ich imieniu. Czy obywatel, który nie głosował, faktycznie udzielił komuś prawa do reprezentowania swojej woli? W relacjach między ludźmi obowiązuje zasada zgody. Aby adwokat mógł kogoś reprezentować, potrzebne jest pisemne pełnomocnictwo; aby lekarz mógł wykonać zabieg, pacjent musi wyrazić zgodę; aby zawrzeć umowę, konieczne jest porozumienie stron. W sferze politycznej przyjęto, że brak zgody — wyrażony przez absencję wyborczą — staje się równoznaczny z akceptacją decyzji większości. Jeśli dana osoba nie udzieliła takiego upoważnienia — bo nie głosowała — nie sposób uzasadnić, że ktoś inny może występować w jej imieniu. Ten dylemat rozwiązano w sposób czysto techniczny: wprowadzono zasadę większości: decyzje polityczne mają moc wobec wszystkich, niezależnie od tego, czy ktoś głosował, czy nie. W efekcie powstałSystem, który z zewnątrz przypomina demokrację, lecz w istocie funkcjonuje jak mechanizm przymusowejReprezentacji oparty na instytucjonalnym automatyzmie. Wielu obywateli czuje się dziśReprezentowanych bez swojejZgody — jakby „podpisani” pod umową, której nigdy nie czytali.
tyle