UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wyobraźcie sobie, że w porcie w Gdyni wysiada Szwed i Norweg. Idą z plaży w kierunku centrum. Widzą te nowoczesne apartamenty i pięciogwiazdkowe hotele. Widzą drogie restauracje i luksusowe auta. Widzą ludzi w kurtkach Moncler za solidne kilka koła, na smyczy z pieskiem z hodowli, który kosztował 10 000 zł. Myślą sobie: ale Polska się rozwija, ale oni się bogacą, to już nie są lata dziewięćdziesiąte. I na koniec podchodzi do nich dziecko z puszką i mówi, żeby się dołożyli, bo w Polsce chore dzieci umierają na korytarzach szpitali, bo nie ma pieniędzy na ich ratowanie. Potem taki Szwed i Norweg patrzą jeszcze raz na wszystko co ich otacza, podliczają jeszcze raz ile to wszystko musiało kosztować i pukają się w głowę, widząc jak Polacy gospodarzą we własnym kraju. Na deweloperkę, hotele, restauracje, drogie ciuchy, szybkie auta i tatuaże Polak wyda miliony, ale na ratowanie życia ich własnych dzieci już nie starczyło. No cóż... mówi się trudno i dalej bezrefleksyjnie wrzuca do puszki...
Sami chcieliście