UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Mnie osobiście bierze na wymioty za każdym razem, jak słyszę słowo "specjalista" albo "ekspert". Jak tak, to wszyscy opierają się na "przepisach prawa" (tfu! na pohybel!) kiedy idzie o regulowanie wszystkim życia. Tylko jakoś dziwnym trafem, nie istnieją "przepisy prawa" określające ramy i standardy bycia "specjalistą". Co to oznacza? Że dzisiaj byle jaki wysrak spod krzaka, jeśli tylko ma "papier" (choćby na trójach) już może nazywać się "specjalistą". Tylko jakoś dziwnym trafem kraj mamy ciągle w rozsypce, inflacja jak była tak jest, ZUS jak dziurawy tak i zawsze będzie - a ponoć tylu "specjalystów" mamy! To jak to jest? Powiem wam, co wynika z moich obserwacji: w Polsce NIE MA czegoś takiego jak "specjaliści". Jesteśmy narodem CELOWO NIEDOEDUKOWANYM, tudzież edukowanym nieprawidłowo - po to właśnie, abyśmy całe życie zasuwali na innych, a nie budowali własny dobrobyt.

ernest

Anuluj