UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Ciekawe, kiedy minie moda w prowincjonalnych miastach i miasteczkach na te "atrakcje turystyczne" wyrażane w formie metalowych małych badziewi. Ostatnio w tv pokazywali, jakie miasta mają jakie "maskotki" i ilość to po prostu litość i trwoga, jak śpiewał Kazik za swoim tatą. Zero oryginalności, zero pomysłu, najczęściej to metalowy kicz i tandeta, bo forma jest okropna i zero w niej artyzmu. Podobnie z napisami "I > serce< Pierdziszewo". Dochodzę do wniosku, że w Polsce wszyscy muszą kserować się nawzajem, liczy się tylko uczestnictwo w owczym pędzie. Jak domy, to białe z antracytowym dachem i najlepiej w polskim obozie mieszkaniowym w szczerym polu, jak wakacje, to w Egipcie, Turcji, Grecji, Chorwacji lub na Zanzibarze (wersja luksusowa: Bali). Czy nie lepiej nastawić się na coś oryginalnego, co ma tylko ta miejscowość, a inne nie? Czemu jesteśmy tacy trywialni?