UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Jestem autorką tego BO i szlag mnie trafia na Wasze komentarze, albo nie macie dzieci albo juz zapomnieliscie jak to było. To nie „ustawka”, jak niektórzy próbują insynuować. Złożyłam wniosek, bo dzieci naprawdę nie mają się gdzie bawić. Nasz plac zabaw był przez długi czas zamykany — po przeglądzie zabawek zamknięto go całkowicie, wcześniej po cichu demontowano elementy jeden po drugim. Wieczorami przesiadywała tam starsza młodzież i dorośli — pili alkohol, hałasowali, niszczyli wszystko, co jeszcze zostało. To nie maluchy demolują place zabaw, tylko ci, którzy nie wynieśli szacunku z domu. W Elblągu naprawdę trzeba wiele wysiłku, żeby coś zmienić. I kiedy ktoś ten wysiłek podejmuje — natychmiast pojawiają się głosy, że to „układ”, „ustawione”, „bez sensu”. Ręce opadają. Uważam, że zasady korzystania z placów zabaw powinny być ustalone odgórnie, z konkretnymi godzinami otwarcia i egzekwowaniem porządku. Nie może być tak, że publiczne miejsce służy wieczorami za imprezownię dla dorosłych.
Joanna K.