UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Dziś po pracy, moje jedyne 5 komórek myślowych koloru zielonego odmówiło współpracy z odnóżami, więc chodziaki same zaciągnęły mnie niespiesznie nad rzeczkę do parku. Zatrzymałem się na mostku bo z dołu dochodził jazgot i wrzask, którego nawet hałas pierdziwozów z pobliskiej jezdni nie zagłuszał. To była jakaś dziwna dyskusja między Ludziakami na skarpie a CZŁAPACZKAMI w rzeczce. Ludziaki machali laskami odgrażając się pięściami a CZŁAPACZKI rzucały patykami i chlapały skrzydłami. Nagle opasła Jejmościanka machnęła laską a Stworzak podfrunął do niej i chwycił dziobem kijek. Wyrwał go a następnie zahaczył o kostkę i po skarpie pociągnął ją w dół. Kobitka ześlizgnęła się aż ciuchy zadarło na plecy. Stanęła po łydy w wodzie. Rozerwanie rajstop ukazało ubrudzone bombardy w kolorze écru. Zakładam, że ubrudzenie było na skutek ześlizgnięcia a może jednak… Widząc to inne Ludziaki oddaliły się a został się ino niski bruzdowaty Chudziak i patrzył na wydzierające się w rzeczce Kobiecisko. Zszedł do niej i ująwszy ją za dupisko jął wypychać po skarpie. Utrudził się niemożebnie a w podzięce w pysk dostał od Jejmościanki. Oddalili się, Ona pierwsza już bez laski ale dalej bluzgająca a On pokornie za nią. Stado CZŁAPACZKÓW w geście zwycięstwa wzniosło skrzydełka i też odpłynęło. Z tego co zrozumiałem to szło o politykę dotyczącą spraw astralnych. Hm, te CZŁAPACZKI…

Kosmita

Anuluj