UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Jak co roku przeprowadziliśmy w rodzinie wybory - referendum w/s: gdzie spędzimy wakacje? Padały różne propozycje, miały jednak jedną cechę wspólną, wszystkie dotyczyły wakacji w kraju, bo jesteśmy wielce patriotyczną rodziną. I tak, ojciec postulował wyjazd nad morze. Matka jak zwykle preferowała góry - bezwzględnie Zakopane. Dziadek, nic tylko Mazury, babce zamarzyły się Bieszczady, a najstarszy wnuk koniecznie „skatepark” i to ten największy, w Puławach. Po głosowaniu wyniki były następujące: ojciec uzyskał 35,38% głosów, matka - 30,7%, dziadek - 14,4%, babka - 8,61%, a najstarszy wnuk - 7,16% głosów. Sprawa okazała się skomplikowana, czyją propozycję przyjąć, żadna nie uzyskała większości. Gdyby nawet jedna z nich uzyskała 51% głosów, to co z resztą, z 49% głosów pozostałych? p. s dogadali się bo matka "wytłumaczyła" rodzinie, że ojciec udaje upartego, ale tak naprawdę to lubi góry. Dziadkowi zaś w zasadzie wszystko jedno byleby zjadł rybkę więc zadowoli się pstrągiem z frytkami, a babcia niedowidzi, to Giewontu nie dojrzy, a Gubałówkę weźmie za Kopę Bukowską. Wnuk dostanie nowego smartfona i poharnasi na Krupówkach. Czyli mama "miała rację", zwłaszcza, że w Zakopku umówiła się z psiapsiółką i ustaliły, że na wiosnę pojadą razem na zakupy do Francji przez Strasburg. A zatem demokracja demokracją, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Tylko po czyjej?
filutek