UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Odwieczny problem przetargów publicznych. Musi wygrać najtańszy, który potem dziaduje na pensjach i taborze, bo koniecznie chciał wygrać przetarg. Wybierzesz droższego, bardziej solidnego, który nie dziaduje na pensjach dla pracowników i potrafi lepiej przewidywać przyszłość, to cię oskarżą o kolesiostwo, że po znajomości wygrał, że szwagier kogoś z urzędu, że wyprowadzanie pieniędzy z kasy miasta. Jak ma być dobrze, to nie może być tanio. Niestety ta zasada nigdy nie obowiązuje przy przetargach publicznych.
MajorTom