UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
"Wielu z nas uważa, że najważniejsze, to czcić odwagę - błąd. Można być odważnym nierozważnie i zginąć na próżno. Sęk w tym, co dziś myślimy o Powstaniu i powstaniach w ogóle. Powstanie = po-WSTAĆ!, a nie po-legnąć! Choćby nasi Rodacy byli wówczas silni duchowo, jak my teraz nie umiemy; byli wybitnie bohaterscy i odważni, to jednak popełnili błąd, bo zaufali po omacku, jak my teraz ufamy farbowanym lisom. Taki błąd nasi Dziadowie popełniali wielokrotnie; to piętno ciągnie się za nami pokoleniowo - sami generujemy problem. Ślepa wiara doprowadzała nas do klęski niemal za każdym razem. I ta nauka powinna być dzisiaj dla nas najważniejsza. Dzieci z bronią w rączkach, to okrucieństwo, a nie bohaterstwo. Kto z nas zastanawiał się, jak bardzo wrogowie nasi cieszyli się na widok dziecka, w którego małą główkę mogli sobie celować dla uciechy? Krwi się chroni! Narodu się chroni! Dzieci się ochrania za wszelką cenę, a nie śle na śmierć! Praca u podstaw jest nam potrzebna, bo paskudne naleciałości o błędnie pojmowanym heroizmie są za każdym razem przywoływaniem kostuchy, która ścina ostrzem nasze głowy! Praca u podstaw nabierze sensu, gdy wreszcie zorientujemy się, że nie warto być sztandarem narodowym, a żywym narodem! Uświęcanie klęsk (nie mylić z pamięcią i czcią należną poległym) jest modlitwą o to, czego nie chcemy doświadczać. "