UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
10 kolegom z kompanii mojego ojca, pojmanym przez banderowców pod koniec stycznia 1945 roku, na jednym z mostów w okolicach Lublina, na którym to posterunku wartowniczym pełnili swoją służbę, ukraińskie bestie z UPA oderżnęli głowy nożami. Najmłodszy z nich miał 18 lat, najstarszy 25.Mama mojej żony dwukrotnie cudem uszła spod banderowskich siekier w okolicach Tarnopola. No, ale dzisiejsze elbląskie tłuki, które pojęcia o tym wszystkim nie mają plują na tych ludzi, którzy mając tyle lat co oni dzisiaj, przeszli przez piekło, którego elbląskie ćwierćinteligenty nijak nie potrafią ogarnąć swoim pustym rozumkiem.
Jacek Boki