UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

(I część wpisu)
Pamiętam czasy z lat 60'-70'i deko później (nie chcę tu poruszać lat stanu wojennego i pustych półek), kiedy to jeszcze nie było takiego "dobrobytu". Butelki były szklane na wymianę, produkty zwykle w opakowaniach papier/karton. Niewiele było jeszcze wtedy produktów pakowanych w plastik/folię. Produkty na wagę zawijane były w papier (nawet w gazetę). Przede wszystkim nie kupowało się wielkimi wózkami, jak dla pułku wojska. Zakupy robiło się z dnia na dzień i tylko produkty najpotrzebniejsze. Nic się nie marnowało. Nawet papier po produktach/zakupach spalało w piecu (wiem, teraz to niedorzeczne - zatruwanie środowiska, smog). Nie było kiedyś tylu różnych półproduktów i gotowych produktów spożywczych (to jest cała masa opakowań do wyrzucenia). Wiadomo też, że nie było tak rozwiniętej elektroniki, więc nie było elektrośmieci. Ale kiedy zepsuł się sprzęt (żelazko, radio, telewizor, odkurzacz, pralka (Frania; P), suszarka d/włosów, itp. ), to się naprawiało! Obecnie nie opłaca się naprawiać, zakłady punktów usług poznikały, bo usługi w stosunku do zakupu nowego sprzętu stały się zbyt drogie. (Ciąg tekstu w II wpisie)

60-70

Anuluj