UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

(. .. )Otwarłam ukradkowo szufladę, zerkłam do ęceklopedii pod gruczoły, zidętyfikowałam schorzenie i zaśmiałam się z daleko posuniętą ironią. - Cha, cha, cha! Rozchodzi się panu o gruczoł kroczący. Ale jest pan nieukiem, gdyż zgodnie z ojczyzną – polszczyzną nie jest to gruczoł, tylko cecha charakteru, którą się pan najwyraźniej charakteryzuje od przyrodzenia… przepraszam urodzenia. - No, no, proszę sobie nie pozwalać! Zajmuję eksponowane stanowisko prekuratora, któren to fach pozwoli mi panią na długie lata nękolić…, że nie wspomnę lekarza z Krakowa, z którem mam na pieńku. - W takim razie proszę o powtórzenie nazwiska. - Ziobro. - Sięgłam jeszcze raz do ęcyklopedii pod hasła na „Z”. Znalazłam jeno słowa: zaraza, Zorro i zero. Rozgniewana, poderwałam się na wyrównane nogi i krzykłam: - A jednak miałam rację. Pod hasłem „zero” ukrywa się pańskie schorzenie. Podbiegnęłam do bezczelnego pacjęta i ze wzburzenia kopłam go, gdzie popadło. Widać popadło źle, bo pacjęt najpierw zawrzasnął, potem chycił się za adekwatne miejsce, a następnie rozpromienił na twarzy. Zastanawia mię tylko dlaczego się chycił i za co?. .. Bo jako, że „miękiszon” kopłam w miękkie, ale i cóż z tego jak tam nic nie było… po prostu zero. "[zdj. Ewa Szymańska, Jan Kaczmarek, wrocławskie Studio 202:)]

RobertKoliński

Anuluj