UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Marsz żałobny Nie słyszę twego głosu matko choć słuch wytężony mam i otwarty ze smutkiem w sercu czekam na twój głos patrzę na rozłożone na stole karty. Układam pasjans drogę życia szukam lekarstwa na twoją nieobecność czuję ból przenikający mnie i zwykłą smutną codzienność. Jestem jak drzewo na poboczu drogi obok którego toczy się życie marzę i widzę jak smutny jest los czasem na krótko uśmiecham się skrycie. Odpływam na chwilę gdzie łany złotych zbóż i ciężkie jędrne kosy patrzę z niepokojem na szybko płynący czas i nasze ludzkie losy. Spoglądam na moją drogę jaką mam jeszcze do przebycia w podświadomości wytyczam ścieżki nowych dróg na tym świecie mego na ziemi bycia. Słucham ciszy która drażni umysł mój rani wręcz moje uszy czekam na twój głos matko czym mogę cię obudzić i wzruszyć. Rozpalam znicze na twoim grobie żeby oświetlić twą drogę choć kamień nagrobny jest zimny i ciężki usunąć go nie mogę. Może łzy moje co z hukiem spadają rozkruszą kamień nagrobny a wiatr ci zagra w asyście deszczu jesienny marsz żałobny. Henryk Siwakowski.


Anuluj