UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
od czasu do czasu rzucam okiem na tę słowną przepychankę o nocach poezji i tak sobie myślę: cognac Pierre Frapin za butelkę którego płacę 150 zł i który starcza mi na ponad 1/2 roku, więc jak on się ma do ceny np. karnetu za 80 zł na noce poezji. Otóż chyba nijak się ma, bo to inne przeżycia...czyli...porównanie nietrafne. Ale trunkiem delektuję się kilka miesięcy, a nocami poezji - mogę 3 dni, tylko , że noce poezji to nie jakaś tam imprezka, dyskoteka, czy inna balanga, której cenę porównuję do innych wydatków.Noce poezji to jest przeżycie- duchowe, jedno niepowtarzalne, nawet powiedziałbym dla smakoszy, koneserów. A smakosz nie pyta - za ile - tylko kupuje. Jeśli nie ma za dużo pieniędzy, to zamiast zaliczyć wszystkie 3 noce, zaliczy jedną - np. ja tę, w której nie wystąpi Banaszak, bo to wykonawstwo absolutnie nie leży w moich upodobaniach. Jednak wydaje mi się, że organizatorzy mogliby w przyszłości a nawet jeszcze teraz uwzględnić fakt, iż Elbląg w końcu miastem studenckim też jest i ta sympatyczna "klientela" upustu wymaga. Z samej przyzwoitości.Pozdrawiam.PS. Musiałem się odezwać, wszak mowa o CKiWM, a w CKiWM wiadomo....:-))
egzegeta