UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Śpieszę z odpowiedzią. Naród polski jest na tyle ograniczony edukacją, że marichuanę uważa się za narkotyk! (sic), który uzależnia i powoduje gorsze skutki w użytkowaniu niż tytoń. W związku z powyższym rząd boi się wprowadzić ją do powszechnego użytku co oczywiście skutkowało by wydarciem daniny od każdego sprzedanego grama. Jako, że rząd nie może tego uczynić, to traktuje posiadanie/palenie małej ilości jako przestępstwo (handel to inny temat), bo boli go, że nie może wyrwać "prowizji" od każdej przehandlowanej działki. Ma to sens?
hmm...