UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Różnica między pokoleniem obecnych kierowców i zarazem właścicieli samochodów, a tymi z tamtych lat jest taka, że ci drudzy uważali i wierzyli, że ich pojazd ma duszę, a nie jest li tylko maszyną, techniczną konstrukcją. Właściciel Syrenki czy Malucha nawet jak był antytalentem motoryzacyjnym po latach użytkowania swego pojazdu stawał się fachowcem i potrafił we własnym zakresie dokonać wielu napraw. Dziś kierowca stał się dodatkiem do elektroniki samochodowej, wierzy w nią jak w bóstwo i głupieje jak ona go zawiedzie. Niektóre komentarze to potwierdzają, mianowicie ktoś napisał, że tamte samochody były mało bezpieczne wręcz prymitywne. Nie wiem o co chodzi, bo przecież największym niebezpieczeństwem jest kierowca, a nie samochód. A przykładowo w takiej Warszawie M 20,czy potem 224 siedziało się jak na kanapie i jechała do przodu, a jak mawiał jeden z bohaterów filmu, który reżyserował Bareja "człowiek zawsze zdanżał na czas".
Kotidusza