UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
(. .. ) Lewica ma to zresztą bardzo dokładnie policzone. I okazuje się, że w zależności od stopnia popularności kandydatów i od kampanii wyborczej opozycja może zdobyć między 54 a 61 mandatów. Co w porównaniu z wyborami w 2015 r. dałoby jej dodatkowe 27 mandatów! I co się stało? Schetyna dostał propozycję Paktu Senackiego, dostał wyliczenia ekspertów lewicy i do tej pory na tę propozycję nie odpowiedział. Najwyraźniej perspektywa zdobycia przez opozycję dodatkowych 27 mandatów go nie interesuje. Nie interesuje go większość w Senacie. Jak to możliwe? Po prostu nie interesuje go taka sytuacja, w której musiałby się układać z ugrupowaniami lewicowymi. W której w ogóle lewica by istniała. Pewnie też zakłada, że ogłosi swoich kandydatów jako pierwszy, żeby później móc oskarżać lewicowców, że wystawiając swoje listy, osłabiają opozycję. Liczy, że wyborcy lewicy oddadzą w takiej sytuacji głos na PO. W tym wszystkim jedno jest frapujące - wiara Schetyny i jego ludzi, że gdy zostaną zniszczone partie lewicowe, wyborcy lewicy oddadzą głos na PO. Już wybory europejskie pokazały, że tak nie będzie, bo ponad milion głosów padło na Wiosnę i Lewicę Razem. Doceńmy to, bo przecież propaganda, że to głosy zmarnowane, była potężna. (. .. )" - całość tej świetnej analizy w sieci.
RobertKoliński