UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

(. .. ) Kim więc był sam Wojtyła? Świętym mężem – ojcem węży? A może mieczem archanielskim, spadającym na głowy watykańskich i parafialnych zboczeńców? Tylko dokąd potoczyły się te głowy? Tak, chcę powiedzieć głośno to, co czują już miliony ludzi. Boli mnie, że 1200 szkół w moim kraju nazywa się imieniem papieża Kościoła zdeprawowanego i unurzanego w pedofilii. Że nie oszczędzono nawet biednego molo w Sopocie, które też nazywa się Jana Pawła II. Że w każdej mieścinie jest ulica Jana Pawła II i jego pomnik. Boli mnie to, że przez wiele dekad bałem się krytykować Wojtyłę i Kościół, gdyż taka krytyka mogła ściągnąć na mnie represje. To obrzydliwe i poniżające. Ale dziś ani ja się nie boję, ani nie boją się miliony innych. Boją się politycy, czego dowodem ich histeryczna reakcja na wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, który oględnie, lecz odważnie powiedział kilka słów prawdy o Kościele i jego roli w Polsce. Lecz zwykli ludzie, jak mówię, już przestają się bać. Mają dość. Dość agresji, ciemnoty, kłamstw. Dość zboczeńców i naciągaczy. Dość szantażu politycznego, chciwości, załgania i nieustannego obrażania przez księży tych wszystkich, którzy nie chcą być im posłuszni. Po tysiącu lat kończy się nierozerwalnie z polskością związane pasożytowanie Kościoła na naszym państwie, zatruwanie duszy narodu poczuciem grzeszności i winy, łudzenie obietnicami powstania z grobów i raju na ziemi, wyzysk i dominacja. (. .. )

RobertKoliński

Anuluj