UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Wybrałem się dziś za rzekę, przechodząc mostem Wysokim mijałem dwóch jego mości. Jeden z nich oddawał mocz do rzeki prosto z mostu, mówiąc do kolegi "ja to jednak p. .. .. y jestem hahaha". Zastanawiające jest pić nie można bo mandat miejsce publiczne ale lać do rzeki przy naszpikowanej kamerami starówce czemu nie. Wracając z za rzeki ulica 1 Maja notabene przed siedziba protelu, przede mną idzie jakiś biedny jegomość zebrający o parę złotych. Dwóch młodszych chłopaków poratowali go pieniędzmi. Minąłem ich żeby następnie zobaczyć jak kloszarda telepie na ziemi przed sklepem. Na szczęście było paru chłopa to zadzwonili po pomoc. Jeden z nich powtarza głośno "pozycja bezpieczna " przejęty zajściem. Drugi krzyczy dajcie mu w zęby coś zagryźć. Inny przechodzień się cofnął i odradził zagryzanie. Także szczęśliwie dla poszkodowanego sytuacja była pod kontrolą. Zrobiłem jakieś 50 metrów mijam sklep Żabkę a przy ławeczce starczy pan pochyla się nad koszem na śmieci. Skromnie wyglądał, biednie nie odbiegał zbyt dużo od tego co wcześniej leżał. Zachowywał się podobnie do tego pana co mijałem na moście. Smarkał do kosza wycierał wydzieliny z nosa gołymi rękoma o jakąś cześć śmietnika. Przepraszam za ten obrzydliwy opis. Podsumowując, ten dzień jawi się jako tragiczny obraz rzeczywistości i nie był to Prima Aprilis. Czy ja mam pecha ze gdy chodżę za rzekę to spotykają mnie takie sytuacje. Czy porostu nikt na to uwagi nie zwraca. ..