UWAGA!

[X]

Zgłaszanie opinii do moderacji

Nowy region, nowy Zarząd, nowe biura, nowe sekretarki, a efekty...? Kogo to interesuje? Same powinny przyjść. :) Czas chyba zmienić mentalność decydentów, czas na poważne myślenie o gospodarce i zarządzaniu państwem, województwem, powiatem, gminą. Ciekawe, czy głosy rozsądku będą w stanie przebić się do... chociażby dyskusji, o stanie państwa i kosztach jego utrzymania. Która z politycznych opcji podejmie się,- ( poprzez programy wyborcze? ),- naprawy mechanizmów sprawowania władzy? Która z partii pretendujących do rządzenia krajem zaniecha w końcu tworzenia w nieskończoność instytucji „szczudeł”, czyli agend pro administracyjnych do zawiadywania państwowymi pieniędzmi? Ba? Która spróbuje odchudzić stan istniejących? Poniżej zamieszczam wybrany akapit z artykułu Karola Wójcickiego, publikowany na stronach internetowej gazety „Money”. Cyt. ”Możemy założyć, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że każdy urzędniczy etat generuje średnio całkowity koszt funkcjonowania w granicach 6-8 tys. zł. miesięcznie – czyli ok. 72-96 tys. zł. rocznie. Pomnóżmy tę kwotę przez liczbę urzędników a uzyskamy gigantyczną sumę ok. 40-50 mld zł. rocznie! Kanada w czasie sanacji własnych finansów potrafiła zlikwidować narośl biurokracji o 70%. Gdyby zrobić to samo w Polsce deficyt spadłyby o 28-35 mld zł. rocznie. A to tylko bezpośrednie koszty funkcjonowania biurokracji. Znacznie większe i znacznie trudniejsze do oszacowania są koszty decyzji jakie ta biurokracja produkuje.” (!) Ciekawe, co? Zastanawiające jest, ilu ludzi ma na utrzymaniu robotnik bezpośrednio produkcyjny? Taki, którego praca generuje narodowy dochód. Na ile pensji urzędników, żołnierzy, nauczycieli, policjantów, itd. musi zapracować przyjmując, że emeryci już na siebie zapracowali? Proszę wziąć pod uwagę, że w ciągu 12 lat bezrobocie wzrosło o 6%, a przyrost „urzędniczej masy” w stosunku do roku 1990 uległ podwojeniu.

oset

Anuluj