UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Cóż... Chłopak miał pecha, ale moim zdaniem nie powinien odpowiadać - ZNAKI NA JEZDNI WSKAZYWAŁY COŚ DOKŁADNIE ODWROTNEGO NIŻ ZNAKI PIONOWE. Nic nie usprawiedliwia ignorowania oznakowania pionowego, ale w sytuacji gdy stoi ono w sprzeczności ze znakami namalowanymi na jezdni powstaje sytuacja co najmniej dwuznaczna - i jeśli ktoś powinien odpowiadać za ten wypadek, to inżynier nadzorujący prace na tym skżyżowaniu. Przykro bardzo, ale też jestem inżynierem, i wiem że istnieje cóś takiego jak odpowiedzialność za błędy w sztuce. Jak się most zawali, to nie wina kierowców, tylko projektanta albo nadzoru budowlanego lub eksploatacyjnego. Innej możliwości nie ma. Otwarcie ruchu na skrzyżowaniu w sytuacji gdy znakowanie nie było jeszcze doprowadzone do stanu docelowego było karygodnym błędem, i ktoś, niezbyt delikatnie mówiąc, powinien za to beknąć. I to ostro. A tłumaczenie, że chciano dać kierowcom czas na przyzwyczajenie się do nowego układu skrzyżowania uważam za gówniarskie. Bo elbląscy kierowcy i tak wiedzieli, że na skrzyżowaniu jest remont i że będzie ono miało zmienioną organizację ruchu, a obcy nie musieli wiedzieć bo i tak jadą 'po znakach' - wprowadzanie zmian już po otwarciu ruchu pomogło więc tylko wprowadzić niepotrzebny i tragiczny w skutkach chaos. Co do utyskiwań na władze: prezydent nie musi znać się na budownictwie drogowym, więc nie można go obciążać. Nie bijmy więc piany bez wyraźnego powodu, proszę...
Alf