UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Och zebym kiedys dozyl tej pociechy/ by moja Olimpia znowu wielka byla/ zeby prezesem zamiast grubej klechy/ kibicowska orez ten klub spowila/ zeby te gumaki co w Stomilu graja/ dostali tez kleche co zamiast modlitwy/ liczy wciaz kasiore, ile dzis ugraja/ boze moj kochany, boze moj najswietszy/ w kazdym meczu szukam jednego zwyciezcy / by wlasnie nim byla Olimpia kochana/ tak wlasnie chce i klekam na kolana/ prosze Cie Panie twa moc jest ogromna/ spraw zeby klecha wlasnie ten z Elblaga/ pokochal Stomil tam tez w pilke graja/ jest tam przy centrali, wszyscy go tam znaja/ wal do nich od razu, dosiadz swe rumaki/ pashe masz od nas- a od nich gumaki/ ksieze Robaku to do ciebie prawim/ zbieramy czeladke, bys dlugo nie bawil/ chcemy z klubu tego powyrzucac smieci/ powyrzucac smieci, powtarzam wam dzieci/ pilke niech robia ci, co sie na niej znaja/ modly sa dla tych co modly kochaja/ gdybys jednak dalej gierki te uprawial/ siedzial dluzej w klubie i tak nas oslabial/, co Boros poskleja Ty trwonisz na prozno/ juz nie mozem patrzec, juz jest dzis za pozno/ wreszcie przyszla pora rozliczyc twe grzechy/ krzyczym o tym glosno by pozbyc sie klechy!!!.
zefir