UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
Byłem świadkiem tego zdarzenia. Stałem jako trzeci. Wszystkie pasy miały już zielone światło. Chwilę wrześniowej przed wypadkiem przeleciał jeszcze na żółtym jeden rowerzysta my kierowcy ruszyliśmy z miejsca góra o dwa metry a na masce pierwszego samochodu który ledwo co ruszył wylądował rozpędzony rowerzysta. Pojawił się nie wiadomo skąd. Ewidentnie wina rowerzysty. Szkoda tylko kierowcy bo będzie jeszcze musiał udowodnić swoją niewinność.
Kierowca!