UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
!!! to wam po polsku cały mechanizm wytłumaczę: cyganie robią sporo szumu i zamieszania, dzieci dotykają innych towarów, oglądają, wszyscy sprzedawcy skupiają się na całej grupie, by nikt nic nie ukradł, wtedy "mamusia" idzie do kasy z jakimś drobiazgiem za 4,50zł, sprzedawczyni kasuje, dostaje banknot 200zł, prosi o drobne, ale cyganka pokazuje jej pusty portfel, więc sprzedawczyni wydaje jej resztę 195,50z, na co cyganka z banknotami na dłoni mówi "źle mi Pani wydała, to kosztuje 3,60zł", sprzedawczyni: "nieprawda, bo 4,50zł", pamiętajmy, że dzieci nadal robią zamieszanie, a cyganka mówi: "jak 4,50zł to ja tego nie chcę", sprzedawczyni czuje, że coś to nie gra i boi się, by reszta grupy nie ukradła połowy sklepu i dla świętego spokoju zabiera przedmiot i pieniądze z ręki cyganki, bo przecież cały czas je widzi, oddaje banknot 200zł i z uwaga śledzi wzrokiem resztę grupy. Hałaśliwi klienci pośpiesznie wychodzą, załoga sklepu jest pewna, że udało się upilnować, by niczego nie ukradli, po czym sprzedawczyni orientuje się, że w ręku trzyma 95,50zł, a 100 dziwnym sposobem wyparowała. Psychologia - sprzedawcy zawsze brakuje drobnych, więc nie odda 4,50zł, tylko sam dąży by zwrócić 200zł klientowi. Najlepszy sposób to ZWROTÓW NIE PRZYJMUJEMY i zamknąć kasę. Byłem świadkiem triku poza Elblągiem, 4 sprzedawców, wszyscy max skupieni na specyficznych klientach, a połapali się gdy cyganów już nie było.
zawadękocham