UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

A, spektakl plenerowy w którym jedną z czołowych ról, zagrał aktor i dyrektor teatru w jednej osobie, Pan Mirosław Siedler, przeszedł bez echa. To nie jest w porządku. Bo w sztuce pod gołym niebem i znamienitym tytułem - " Jedni tną, a inni sadzą, gdzie się da " - wspomniany dyrektor zagrał niezwykle i żywiołowo. Dotychczas tak wspaniale i całkiem podobnie, zagrał taki jeden leśniczy z Kościerzyny w reportażu " Bory Tucholskie Witają ". Ale gdzie mu do p. dyrektora. Zatem, musi martwić znieczulica widzów, na takiego, zjawiskowego aktora. To poważnie podważa wyniki przyznawanych przez publiczność nagród. Bo są jak Pis, czyt : Przyznawane, jakoś instrumentalnie.