UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Wiesz co to hejt? Już ci wyjaśnię. Pierwszy sekretarz KACZE twojej partii (czytaj pierwszy katolik RP) po jednej z mszy poświęconej bratu wychodzi na ulicę. Zręcznie (jak kiedyś pokonując mur stoczni gdańskiej) wdrapuje się na trzystopniową drabinkę podstawioną przez borowca pełniącego obowiązki „drabinowego”. Prezes po mszy przepełniony duchem miłości do bliźniego postępowanie swoich pobratymców (czytaj bliźnich) nazywa animalizmem. Ty rozgarnięty pisowiec, nie musisz pytać swoich towarzysza np. Sasina tudzież wybitnego konstytucjonalisty Piotrowicza co też ten animalizm oznacza. Biorąc przykład z prezesa, (ba chcesz być jeszcze lepszym katolikiem od niego) nazywasz swojego bliźniego (czytaj kodziarza) świnią (i nie powiesz mi, że nie przyniosło ci to wielkiej ulgi lub nie sprawiło ci ogromnej satysfakcji – tu musisz przyznać mi rację). To jest hejt. Oczywiście nocne spacery prezesiny co miesiąc pod pałac prezydencki i robienie cyrku smoleńskiego to już nie hejt.
MlaskuMlauczesku