UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
ja miałam taki przypadek - córka (wtedy nieco ponad roczek ) wepchnęła sobie coś do noska. Płaczące dziecko z napuchniętym noskiem zawiozłam do przychodni - tu dano mi skierowanie do szpitala wojewódzkiego bo niemają sprzętu by zajrzeć dziecku do nosa; pojechałam z córką do szpitala a tu Pani stwierdziła że mam zle wypisane skierowanie bo było do poradni laryngologicznej a nie na oddział laryngologiczny i powiedziała że mnie nie przyjmą - zaczęłam krzyczeć że tak dbaja o zdrowie pacjenta a małe dziecko się udusi bo zle wypisany jest jakis dokument; wyleciała jakaś pielęgniarka złapała mnie kazała się uspokoić i jechac windą na 8 piętro na laryngologie na korytarzu złapać lekarza i wyjaśnić mu sprawę - tak też zrobiłam ale lekarz powiedział że mi nie pomoże bo mają tu jakieś procedury i bez poprawnego skierowania nie pomoże - wkur. .. .na maxa wsiadłam w taksówkę pojechałam do poradni laryngologicznej i tam mimo kolejki lekarz wyciągnął córce z nosa styropian
relaa