UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
I co z tego, że strefa zamieszkania? A wiele to czasu trzeba, by się jakiś baran napatoczył pod koła? Nie chcę tu rzucać błotem w starszą panią, bo nie wiem i nie widziałem, jak było. Ale z doświadczenia wiem, że wystarczy chwila. Przypadek taki miałem raz pod Inter Marche w Braniewie. OK, cofam. Patrzę w lusterka, wyjeżdżam powolutku, na półsprzęgle, może max 2km/h. Co sekunda wzrok na każde lusterko i przez szybkę, czy ktoś z boku nie stoi. I wyobraźcie sobie, że nim przeniosłem wzrok z lewego lusterka na prawe (trwało to może z 2-3 sekundy), to już mi mignęło babsko za pojazdem. Mało, widziała, że cofam, ale mimo to wchodziła na parking, pod mój samochód. I jeszcze z wnerwioną miną zagląda mi do auta, że niby dlaczego jej nie widziałem, gdzie przez te 2-3 sekundy była na chodniku poza parkingiem. Trzeba to powiedzieć jasno - piechury w większości przypadków zachowują się jak święte krowy, myślą, że kierowca "zawsze widzi" i "zawsze wyhamuje". Otóż nie, nie zawsze. To, że ktoś nie ma samochodu ani może nawet prawa jazdy (i przez to porusza się pieszo) to nie oznacza, że ma nie używać zdrowego rozsądku. Po drugie, ja osobiście widząc pojazd o takich gabarytach, staram się pomóc kierowcy. Nie wchodzę na jezdnię, czekam, aż skończy manewr. On też się denerwuje - czy kogoś nie zahaczy, nie zniszczy czyjegoś wozu, głupiego słupka parkingowego itp. To po co mu jeszcze utrudniać życie? Najbardziej współczuję temu chłopakowi, co prowadził.
doktorwieslaw