UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

@Wojciech G. Są sztuczne, jak wszystko na "Ziemiach Odzyskanych" - była przecież specjalna komisja złożona z profesorów-językoznawców, która zajmowała się onomastyką na nowo przejętych terenach. Tworzyli te nowe nazwy odgórnie, "listami", często niezbyt wiedząc, co właściwie nazywają (siedzibę mieli oni bodajże w Krakowie i tych terenów zwyczajnie nie znali). I czasem taka nowa nazwa się przyjęła, a czasem nie - i tak właśnie było jeśli chodzi o elbląskie "dzielnice". Ktoś tam te nazwy wymyślił, ale osadnicy takich nazw nie używali, bo nie były im potrzebne - wystarczały im ulice i pewne orientacyjne punkty (poza tym, nie studiowali oni starych planów miasta i zwyczajnie nie wiedzieli, jak kiedyś Elbląg był podzielony). I tak samo jest też teraz - to, że wy te nazwy znacie, to tylko zasługa waszego oczytania, bo w obiegu te nazwy nie funkcjonują i jako takie nie funkcjonowały nigdy - poza podawaniem ich w adresach nieruchomości nie mają one zastosowania (poza, oczywiście, "nowymi" przedmieściami, dużymi osiedlami blokowymi, mającymi swoje własne nazwy i "Starówką"). A co do samej nazwy - to, że za czasów niemieckich istniało "Wittenfelde", nie oznacza, że w języku polskim musiało powstać "Witoszewo" (to nawet nie jest tłumaczenie niemieckiej nazwy, tylko raczej takie "fonetyczne nawiązanie"). Po prostu był odgórny prikaz, żeby spolszczać wszystko, co się da.

Prus