UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Po Elblągu się jeździ TRA-GI-CZNIE, same babcie i dziadkowie nie dowidzący za fajerą (max. 40 km/h, jazda na czerwonym, zmiana pasa bez kierunków, albo gwałtowne skręty kierownicą to norma), L-ebiegi, które w Elblągu biją rekordy populacji, małolaty które urządzają rajdy po miescie, do tego jeszcze NEBraski z podelbląskich wioch, którzy przyjeżdżaja gównie do Biedronek to mieszanka wybuchowa. W żadnym innym mieście nawet w Gdańsku czy Warszawie nie jedzie się 5 km przez 40 minut, gdy w ogóle nie ma korków. Rozwiązania komunikacyjne (w szczególności za krótkie zatoczki dla skręcających w lewo, przez co tworzą się gigantyczne korki, m. in. ul. Grunwaldzka - skręt w Lotniczą, ul. Żeromskiego - skręt w Bema, ul. 12-go Lutego- skręt w Teatralną czy ul. Królewiecka - skręt w Piłsudskiego) - to zmora tego miasta. Generalnie w żadnym innym miescie nie jezdzi mi się tak tragicznie jak w Elblągu, a robię w miesiącu kupę kilometrów po Polsce!
Paszkun