UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
ok, nie pijesz alkoholu, starasz się dla rodziny - chwała Ci za to. Ale przez to, że pracujesz na 2 etaty - ktoś inny nie ma pracy wcale. Nie chcesz zostawić rodziny z problemami, ale przez to, że tak rzadko jesteś w domu - tworzą się problemy kolejne i być może zabija to Twoją rodzinę, może Twoje dzieci wolałby, żebyś spędzał z nimi więcej czasu. A realia tego systemu brutalizują stosunki międzyludzkie: ludzie szarpią się wzajemnie o pieniądze, których wciąż za mało, tylko najbardziej agresywni zdołają spłacić swoje kredyty, a reszta, choćby nie wiem jak się starała, i tak nie da rady, gdyż po prostu w gospodarce nie ma takiej ilości pieniędzy. Tak to jest skonstruowane, by co kilka lat następował tzw "kryzys", podczas którego fortuny tych nielicznych się rozrastają i mają po kilkadziesiąt mieszkań, które stoją puste, podczas gdy innym przypada los bezdomnego (przy czym zaznaczam, że nie musi się to odnosić do akurat tego konkretnie przypadku opisywanego w tym artykule). Zatem jaki nasuwa się wniosek: nie krępujmy się zajmować pustostanów, niech żyją skłoty!