UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Z "Gościa Niedzielnego", tygodnika katolickiego, rozprowadzanego też w Elblągu: "Kodeks Prawa Kanonicznego i inne dokumenty kościelne jasno wskazują, że kapłan nie tylko nie może należeć do żadnej partii, ale też nie powinien za żadną agitować. Z zasady autonomii państwa i Kościoła wynika też, że pomieszczenia kościelne, w tym sale katechetyczne, nie powinny być wykorzystywane na działalność polityczną, szczególnie w czasie kampanii wyborczej, ponieważ oznacza to opowiedzenie się proboszcza za daną partią. Kapłani mają prawo oceniać pod kątem moralnym zjawiska polityczne. Są sfery, np. ochrona życia, w których duchowni mają obowiązek zabierania głosu. Co więcej, mogą nawet chwalić inicjatywy czy głosowania polityków zgodne z nauczaniem Kościoła i krytykować niezgodne, ale nawet wtedy nie powinni wymieniać nazwy partii, lecz wskazywać na zasady i ich łamanie. Stąd Episkopat Polski w czasie wyborów prezydenckich w latach 90.sformułował listę kryteriów, którymi powinien kierować się katolik przy podejmowaniu decyzji i nikt nie miał wątpliwości, że spełnia je Lech Wałęsa, a nie spełnia Aleksander Kwaśniewski. Jednak żadne nazwisko nie padło. Polacy nie są ludźmi pozbawionymi rozumu. Jeśli ktoś jest katolikiem i przy głosowaniu stosuje wobec kandydatów kryterium moralne, to sam rozezna, kto je spełnia, a kto nie. Rolą Kościoła jest te kryteria formułować i o nich przypominać, m. in. wskazując gdy są łamane" Tyle, i tylko tyle.
ket