UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
"Lolelb" i pan od lasu. Wygląda na to, że odstąpienie od zjadania zwierząt wydaje się tak trudne, że od razu mówicie "skoro zadeptuje x ślimaków w ciągu roku to bez sensu bym nie zjadał świń czy krów" lub "nie zrezygnuje z skórzanej tapicerki". Nie trzeba robić w swoim życiu rewolucji z dnia na dzień. Osobiście przejście na wegetarianizm zajęło mi 8 miesięcy - najpierw przestałem kupować jakiekolwiek mięso, ale wychodząc z przyjaciółmi na miasto dzieliłem z nimi mięsną pizze. Później zrezygnowałem i z tego, ale wciąż odwiedzając rodziców jadłem rosół gotowany na mięsie. Dopiero po 8 miesiącach powiedziałem sobie, że nie chce już żadnych wyjątków. Kupując nowe rzeczy zwracam uwagę czy nie mają elementów skórzanych, ale w dalszym ciągu mam jeszcze stare buty, pasek i portfel sprzed decyzji, że nie chce by dla mojej wygody zwierzęta cierpiały i ginęły. Pierwszy krok w zmniejszeniu skali wyzysku zwierząt może być bardzo drobny. Wystarczy tylko jeden dzień w tygodniu bez mięsa by zobaczyć, że tak się da żyć - i to całkiem smacznie i zdrowo
xsi1