UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Nie opowiadajcie bzdur, że koty to bardzo czyste zwierzęta, chyba że jak się je trzyma w domu, samemu po nich sprząta i o nie dba. Znam (małe wspólne podwórko) jak wygląda ta " pomoc" bezdomnym kotom. Codziennie dostawiane miski po jakiś margarynach, które później walają się po całym podwórku. Latem jeden wielki smród odchodów na dworze jak i w piwnicy. Raz na jakiś czas plaga pcheł. Mnie osobiście kot porysował samochód " startując" z maski, przestraszony moim wejściem na podwórko (to są praktycznie dzikie zwierzęta, podchodzące do człowieka tylko jak widzą żarcie). Te niby empatyczne podejście, związane z dokarmianiem jest niczym innym jak zwykłą głupotą i ignoranctwem tematu. Koty zaczynają się rozmnażać jak szczury. Do tego część kociąt nie przeżywa i leżą gdzieś w zakamarkach. Porządki jakie trzeba wykonać, myślicie, że robi je ta " samozwańcza opiekunka" , nie wspominając już o Towarzystwu Opieki? Sprzątanie odchodów, padlin, odpchlenie muszą wykonać ci " źli i nieczuli" lokatorzy. Skoro tak doskonale rozumiecie problemy kotów to czemu nie dostrzegacie opisanych problemów mieszkańców? Koty jak najbardziej są potrzebne ale aby pomóc, należy zacząć od kontroli i ograniczenia populacji a nie jedynie sypnięcia karmy. P. S. Ciekawi mnie czy Towarzystwo Opieki nas Zwierzętami, oprócz samego postawienia tych budek przewidziało i zabezpieczyło środki na ich utrzymanie w czystości, czy również skończy się to kolejnym miejscem smrodu i wylęgarni pcheł.