UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Poza bezpośrednimi uczestnikami kolizji nie było świadków zdarzenia. Tylko ja, jadący Toyotą, swoim pasem - bardzo wolno zresztą (znam złą sławę tej drogi) i tnące naprzeciwko mnie Seicento. Na ostrym łuku wyniosło Seicento na zewnątrz, otarło się o barierkę (ślady na prawej stronie auta i na barierce), złapało prawą stroną szuter i z półobrotem uderzyło prosto na moje auto. Nawet nie miałem kiedy i gdzie uciekać. Ślady hamowania z Seicento prowadzą prosto na mój pas, a kolizja nastąpiła na prawym skraju mojego pasa. Na miejscu nie było żadnych wątpliwości co do przebiegu i ustalenia winnych zdarzenia. Szkoda tylko, że sprawcy zachowują się w tej sytuacji tak nie fair (szukanie współwinnych jest w tym przypadku absolutnie nieuprawnione i po prostu podłe) - gdyby nie moje auto, wylądowaliby w rzece, bo tam frunęli. Strażacy powiedzieli, że byliby bez szans. Jeżeli jest to "świadek", o którym myślę, to wczoraj niekoniecznie miał zdolność racjonalnego przeglądu sytuacji. Tyle w temacie.

Avensis