UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Nigdy nie miałem złudzeń, że w tym mieście opuszczonym przez rozum i zdrowy rozsądek spotka mnie coś poza prozaicznym pitawalem i wiadomościami z magla - no może poza tymi z krypty kościelnej i partyjnych spędów, które tylko dopełniają pełen obraz krajobrazu, w którym główni bohaterowie to przede wszystkim menażeria sierot po socjalizmie i wszelaka zbieranina zależna i uzależniona jak i obciążona socjałem i jego patologiami, z którymi bywszy, komuchowaty świat nie dał sobie rady i którego rozliczne owoce zbieramy teraz. Wyobrażenia miejscowego społeczeństwa i potencjalnych władz (no może poza bardzo nielicznymi przypadkami) o samorządzie, gospodarce czy warunkach koegzystencji to sen idioty - tym dotkliwszy, że wchodzący w fazę szczytowania bez wyraźnych oznak zaspokojenia.
MiejscowyAborygen