UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
W ramach czystej obserwacji pragnę zauważyć że niestety autorka nikogo w artykule nie obsmarowała. Wielki pech ale zawsze nie znajdując żadnego celu w treści można by obsmarować też autorkę - i udało się. Biedne anonimowe mróweczki, bezdomne lub prawie bo nie mają willi, bezrobotne lub prawie bo trzeba pracować, nie mają (tu wkleić coś z gazetki marketu) i nie mogą bez tego żyć. Szare i smutne ale nie bezproduktywne! Przecież można szykanować i pompować swoje frustracje w sieć (za darmo i anonimowo) dzięki czemu powstaje nasz własny SYF. I wydaje mi się że to chyba nasza największa atrakcja a przy odrobinie chęci i dobro eksportowe. Może jeszcze nie turystyczna ale czas pokaże. Przy takim nagromadzeniu potencjału koncepcyjnego SYF mógłby się zmaterializować a wtedy by się zaczęło! Wycieczki, zdjęcia, i nawet do domu trochę w pudełku PANIE! Dziękuję serdecznie naszym domorosłym krytykom za ciepłe słowa. Autorce gratuluje chcęci bo w końcu pofatygowała się osobiście porozmawiala i o zgrozo ma własne zdanie, brawo i tylko tak dalej! Skąd takie ciepłe słowa na początku? Nie trzeba być miłośnikiem prozy sir Arthura Conan Doyle'a by się domyślić - poczułem się osobiście urażony. Bardzo przepraszam ale niestety chciałbym uniknąć osobistych wycieczek dlatego niestety nie podpiszę się imieniem i nazwiskiem.
Pankracyk