UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Polityczny establishment do pism myślicieli z przeszłości nie zagląda. Praca stała się dziś najwyższą wartością, luksusowym dobrem, moralnym i społecznym obowiązkiem. Lewica skupia się na „ katastrofalnych, społecznych skutkach bezrobocia” , zaś konserwatyści widzą ciężką pracę jako moralny imperatyw, gdyż zgodnie z protestancką doktryną „ ciężka praca jest czynnością na chwałę Boga” . Wszyscy zaś razem powtarzają, że najważniejszym zadaniem rządu jest walka z bezrobociem. Presję na „ kreowanie większej liczby miejsc pracy” wywiera także dodatkowo globalny kryzys ekonomiczny, spędzający sen z powiek politykom, ekonomistom i ludziom pracy, którzy w epoce niepewności, stresu i potencjalnej nędzy trzymają się swoich posad, godząc się na ograniczanie praw pracowniczych i dłuższe godziny pracy. A przecież, jak pisał Paul Lafargue, „ żeby proletariat zdał sobie sprawę ze swojej siły, musi wyzbyć się przesądów chrześcijańskiej, ekonomicznej i wolnomyślnej moralności. Musi odzyskać swe naturalne instynkty, musi ogłosić, że prawo do lenistwa jest tysiąckroć bardziej szlachetne i bardziej święte niż dotychczasowe prawa człowieka (… ) Musi uprzeć się i nie pracować dłużej niż trzy godziny dziennie, a resztę dnia i nocy próżnować i hulać” . ..