UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
wspomniany łańcuszek szczęścia Glueckkette przywiozła do Elblaga działaczka rady parafialnej kościoła St. Adalbert Kirche (św. Wojciecha) z Ortelsburga (Szczytna) Ingrid Rottermund. Przyjechała ona do Elblaga pociągiem z Eylau (Iławy) o 14.16 w towarzystwie niejakiego Bernda Adlera oraz psa, niestety zródła nie podają jak się wabił. Obecnie trwają badania historyków, byc może ten ważny szczegół wkrótce zostanie ustalony. Na peronie dworca witał ją kupiec Hans Lapinsky, właściciel sklepu z art. metalowymi przy ul. Grosse Muehlendamm oraz jego żona Berta. Co prawda są przesłanki, żeby uważac iż był on wtedy sam, bowiem Berta wyjechała dwa dni wcześniej do swojej siostry w Pilau (Bałtijski, Obw. Kaliningradzki). Jednak chyba nie są to opinie prawdziwe, gdyż z powodu zamarznięcia Zalewu Wislanego nie kursowała żegluga a dojazd koleją był także uciążliwy z powodu wojny, jaką toczyły Prusy. Wkażdym razie wiadomo, że przed wyjściem z dworca kupowali oni w dworcowym bufecie Koengsberger Kloppsen i rozmawiali o prognozach pogody dla obszaru Berlina i Nordrhein Westfallen.
Erd nuss