UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Port w naszym mieście ma cechy małej przystani rzecznej. Miło żyć z świadomością że tu powstał pierwszy statek. A był to statek wojenny - o nazwie " Smok ". I tyle wspomnień. Dalej nic się nie działo - bo i co się miało niby dziać. W 1996 roku uruchomiono podobno port w naszym mieście. Przez około 10 lat rzetelnie płacono administracji portu - za to że jest. Bo co to za port bez dyrekcji. Ale już w 2010 roku ruszono z kopyta. A właściwie pełną parą. Nabrzeże upiększył dźwig. Samojezdny przez co bardziej manewrowy - czyli wszechstronny. Na placu piętrzył się węgiel i styropian. Port żyje - wołali włodarze miasta. Teraz jesteśmy miastem portowym - twierdzili Ci bardziej wychowani w duchu marynistycznym. Mylili się. W naszym mieście jest mały porcik rzeczny. Samo dotarcie do niego to wyczyn nie lada. Mała głębokość kanału to przeszkoda poważna - pogłębianie zbyt kosztowne. Liczne tzw. cofki niwelują celowość pogłębiania koryta. Rada jest jedna - cieszmy się tym co mamy. Port to ruch i egzotyka. To marzenia i chęć popłynięcia rzeką. A to jest w zasięgu każdego z nas. Nie warto kruszyć kopi - czy warto wozić to czy to. Ważne że można iść na spacer do portu. A jeśli port jest pusty - to może Nasz statek płynie już po Orinoko ?

cz