UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Nieodłączną częścią dzieciństwa jest przebieranie się. Moim zdaniem przebieranie się moża podzielić na fajne i całkiem niefajne. To fajne to krakowiaczek, góralka, zorro, kowboj, krzyżak, zakonnica, kosmonauta. Mniej fajne aczkolwiek dopuszczalne to pirat, komandos, rewolwerowiec, gangster. Całkiem niefajne to piesek, kotek, szczypiorek, puszka coca-coli. Nie są fajne przedszkola i szkoły gdzie zdrowe, energiczne dzieci muszą zachowywać się jak zwierzęta lub warzywa (w swojej karierze przebierańca przebrałem się kiedyś za "dwa jajca noszone w spodniach" które najpierw dałem potrzymać koleżance a potem zamieniłem się z kolegą na papierowy kapelusz - dobre stopnie z przedmiotów uchroniły przed obniżeniem oceny ze sprawowania). Demonstracja dzieci przebranych za warzywa przeciwko marnowaniu żywności porusza wrażliwe serca ale moim zdaniem nie ma żadnego wpływu na niegospodarne panie domu kupujące po wypłacie dużo wszystkiego aby problem zaopatrzenia lodówki na wiele dni mieć z głowy. Takie demonstracje nie zmienią ich mentalności. Niedobór nowoczesnych powierzchni handlowych w Elblągu przekładający się na długie kolejki w Biedronkach, zwłaszcza w soboty, to główna przyczyna marnowania żywności. Zakaz handlu w dni świąteczne zmuszający do robienia zapasów na wypadek niespodziewanych gości. No i nowoczesne, zgodne z unijnymi dyrektywami przetwórstwo. Chleb i wędliny litewskie i białostockie moim zdaniem nigdy nie trafiają na śmietnik. Hero.