UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Gdyby nie opieka historyczna, Pana profesora Andrzeja Januszajtisa w spektaklu - '' Wesele Żuławskie '' to oglądając fotografię z tego przedstawienia przysiągłbym, że to - '' Panienka z okienka ''. Którą oglądałem, gdy młodym był. Nie ukrywam, że zdziwiony jestem odwagą realizatorów tego przedsięwzięcia. Głównie z umiejscowieniem akcji tego, co by nie powiedzieć ciekawego widowiska. Gdańsk, nie wiele ma Żuławami wspólnego. A na pewno, nie leży na terenach popularnie zwanymi Żuławy. Co by jednak nie mówić, ważne jest samo widowisko. A te oprócz kolorytu i też wspaniałych kostiumów wnosi rzecz najważniejszą, tożsamość ludzi występujących. Ci nie mają kłopotu, z określeniem swego statusu. W przeciwieństwie do ludzi zamieszkujących tereny Warmii i Mazur. Jak wyglądałoby to gdyby, spróbować adoptować sztukę gdańską ? A jest to możliwe. W Elblągu nie brak ludzi utalentowanych. Pomysł jest trochę szalony, ale przecież do odważnych świat należy. A - ''Wesele Warmińskie ''nie brzmi ładnie ?
cz