UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Że zmiana perspektywy patrzenia (w sensie optycznym) nie zmienia znaczenia czegokolwiek, zwłaszcza abstrakcji z założenia nie będącej nośnikiem znaczeń tak jak np. figuracja wie miejmy nadzieję każdy gimnazjalista. Samochód ujęty kadrem z perspektywy żabiej, bocianiej, ba nawet z powietrza wygląda inaczej ale nie zaczyna znaczyć wielbłąda. Natomiast przestawianie form jak pionów na szachownicy i ustawianie w dowolnych miejscach bez konsultacji z ich autorami jest istotną zmianą trwale niszczącą ich relacje z przestrzenią miasta. Może nie wszyscy pamiętają, ale w latach 80-tych forma Magdaleny Abakanowicz została przeniesiona z parku pod dom ówczesnego dyrektora Galerii El, tam nabrała nowych znaczeń, najpier była pisuarem dla żulii i dzieciaków, potem przewrucona na bok stała się jeżem. Jeż nie był mięsny, wtedy o mięso było trudno, za to miał tę właściwość, że można było tam napchać palnych materiałów (papier, sucha trawa) i podpalić, co dawało efekt dymiących kolców jeża. Można dopatrywać się w tym działań prformatywnych nurtu lat 80,szukać nowych znaczeń, ale był to zwykły wandalizm. Czysto zaczepnie zapytam (po pocztówki i tak się udam i wyśle je sam do siebie bo mało kto potrafi dziś odczytać manuskrypt) czy bliskie kadry ukazujące formy to próba ukrycia zniszczeń ralacji przestrzennej forma-miasto, czy chęć odcięcia się od stylu pocztówek PRL-owskich ukazujących formy?
Amator form przestrzennych