UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Po raz kolejny klęska. Albowiem tylko tak można nazwać program ''Spotkanie w PRL. ''Frekwencja pożal się Boże. A miało być tak pięknie. Organizatorzy wymyślili program, że tylko usiąść i płakać. Mimo takich'' atrakcji ''jak rzut butem w zomowca, chętnych było brak. Myślę że jeszcze wielu pomięta, że za coś takiego można było stracić zęby i nie tylko. To co miało być śmieszne okazało się straszne. Nie łatwo być p. BAREJĄ. W konfrontacji z p. STASZKIEM poległ w końcu nie byle kto, a sam S. TYM. W końcu'' RYŚ ''to knot jakich mało. Ale zapomnijmy już o tym. Sza. Temat czasu minionego jest zbyt złożony i skomplikowany aby powielać go, za każdym razem z tym samym skutkiem. Żadnym. Nie wolno zapominać, że w tych czasach wielu doświadczało rzeczy strasznych. Wielu do dziś nie podniosło się po traumatycznych przeżyciach. Organizując tego rodzaju imprezę trzeba pamiętać, że okres PRL, to nie tylko saturatory z wodą gazowaną, mandarynką pełną farfocli. To czas w którym, kochaliśmy byliśmy kochani. To czas narodzin, Naszych dzieci i zgonów Naszych najbliższych. Nasze''Termopile ''to Agrykola i Dębica. Szkoda, że Wy nie macie swoich. Nie chodźcie po Naszych śladach. Pora znaleźć swoje.

czesiek