UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

W odpowiedzi na komentarz hd. Wątpię, aby głównym problemem autora tego tekstu były odchody a raczej o absurdalny stosunek niektórych ludzi do zwierząt, szczególnie psów czy w konsekwencji do ich odchodów. Jakiś czas temu w programie, jeśli się nie mylę był emitowanym przez telewizję elbląską, podawano jakie to groźne dla zdrowia substancje znajdują się w zwierzęcych odchodach. Rozumiem, że chcemy żyć w cywilizowanym i czystym świecie, ale martwi mnie uzależnienie od swoistej sterylności, na jaką zaczyna popadać nasze społeczeństwo i do tego fenomenu wydaje mi się, że można by prędzej nerwicę natręctw. Często ludzie tłumaczą brak chęci posiadania zwierzęcia faktem, że zwierzęta brudzą, ale zapominają o pozytywnych stronach zwierząt i o tym, co te mogłyby wnieść w ich życie czy co mogą zrobić dla innych. I to wydaje mi się być celem tego artykułu. Jeśli chodzi o zwierzęta domowe, autor tego tekstu wspomniał o dogoterapii, ale jest też felinoterapia czyli terapia z udziałem kotów i ogólnie animaloterapia czy chociażby obecność jakiegokolwiek zwierzęcia w naszym życiu ma nieoceniony wpływ na rozwój człowieka, zwłaszcza emocjonalny. Nie ograniczajmy się tylko dlatego że chcemy mieć czysto w swoim otoczeniu, ponieważ zwierzak może wnieść do niego znacznie więcej, a mianowicie swoje serce, które obudzi w człowieku człowieka.

apel