UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

A co wy na to: Piłkarze dali głos (3 grudzień) Były groźby, wyzwiska, samochodowe ucieczki, gruba forsa - ujawniają byli piłkarze Stomilu. Wczoraj przed olsztyńskim sądem odkryli skrywaną od ponad dwóch lat tajemnicę sprzedania do Holandii bramkarza i nielegalnego przewiezienia przez granicę pieniędzy. W maju 2000 roku, gdy w olsztyńskim Stomilu nie było ani grosza, dzięki staraniom ówczesnego trenera Bogusława Kaczmarka udało się sprzedać do holenderskiego Feyenoordu Rotterdam bramkarza Zbigniewa Małkowskiego. 400 tysięcy marek, jakie zapłacił holenderski klub, piłkarze Stomilu chcieli podzielić pomiędzy siebie, gdyż klub zalegał im z wypłatami. Na pieniądze miał chęć także Roman Niemyjski, wiceprezes Stomilu. Jego dwaj ochroniarze i dyrektor Stomilu pojechali na lotnisko Okęcie, aby odebrać pieniądze, które miały przylecieć z Holandii razem z trenerem Kaczmarkiem oraz członkiem zarządu Stomilu, wówczas senatorem, Pawłem Abramskim. Na lotnisku czekali też piłkarze. - Odstrzelić ci kolanka - miał zagrozić jeden z ochroniarzy Piotrowi Matysowi, który z grupą piłkarzy oczekiwał na samolot z Holandii - tak relacjonował wczoraj przed sądem Paweł Holc, były kapitan stomilowców. Piłkarzy było więcej. Wzięli w krąg swego trenera, który w pokrowcu na garnitur miał 400 tysięcy marek. - Złodzieje! Oddajcie pieniądze - wykrzykiwali ochroniarze do piłkarzy. Ci nie pozostali im dłużni. Równie kwieciście odkrzykiwali. - Zaróbcie sobie - krzyknął któryś. W eskorcie piłkarzy pieniądze dotarły do oczekującego samochodu. Gonitwa ochroniarzy na nic się zdała. Piłkarze uciekli do warszawskiego hotelu Solec. Nazajutrz podzielili się pieniędzmi. Przez dwa lata piłkarze nie puścili pary z ust o szczegółach zajść na Okęciu. Otwarcie powiedzieli dopiero jako świadkowie przed sądem. Wojna między ochroniarzami a piłkarzami nie interesuje jednak sądu. Próbuje on ustalić, kto przewiózł pieniądze przez granicę i nie zgłosił ich do odprawy celnej. Prokurator oskarżył o to trenera Kaczmarka. Piłkarze uważają, że zrobił to senator Abramski, który przekazał pieniądze Kaczmarkowi już na lotnisku w Warszawie. Super Express

Nie lubie stomilu